To follow the dream, and again to follow the dream – and so – always – usque ad finem...

Latający Holender

  

   Ta opowieść jest swego rodzaju wstępem do całego cyklu jaki przygotowujemy dla wszystkich czytelników-amatorów żeglarstwa. Legendy o zaginionych statkach za każdym razem wzbudzają spore emocje a czasem i przerażenie. Szczególnie wśród młodych adeptów.

The Flying Dutchman

Szalony kapitan
Nie inaczej jest w przypadku historii, której głównym bohaterem stał się Latający Holender. Brzmi znajomo? Nazwa doskonale znana niemal wszystkim, historia – tylko nielicznym. Rzecz miała miejsce na początku XVII wieku. Wtedy to statek, dowodzony przez doświadczonego wilka morskiego, Holendra Hendrika Van der Deckena, żeglował z Amsterdamu do Batawii czyli obecnej Dżakarty. Rejs przebiegał bez większych problemów. Sielanka trwała jednak tylko do Przylądka Dobrej Nadziei w Afryce. Wtedy to na horyzoncie pojawił się ogromny sztorm. Sytuacja stała się na tyle poważna i niebezpieczna, że nawet, nieustraszeni do tej pory, członkowie załogi błagali swego kapitana, aby ten zatrzymał żaglowiec. Niestety doświadczony, ale i nieco szalony, Van der Decken ani myślał schodzić z obranego kursu i z pełnym przekonaniem podążał w kierunku Zatoki Stołowej.

Gość z zaświatów
W tym właśnie momencie na pokładzie statku pojawił się niebiański przybysz. Niestety i to nie wpłynęło na zachowanie kapitana. Nie okazał szacunku niebiańskiej istocie a co więcej wypalił do niej ze swego pistoletu. Odpowiedź na to zachowanie była przerażająca. Przybysz ogłosił bowiem, że karą za takie zachowanie będzie klątwa, przez którą ani sam statek ani cała jego załoga nie zaznają już nigdy spokoju. Ku przerażeniu marynarzy obietnica spełniła się. Po śmierci wszystkich członków załogi statek nadal dryfował bez celu pod wodzą nieśmiertelnego kapitana.

Fakty
Wiele osób zastanawia się czy historia Latającego Holendra jest tylko straszną bajką czy też dokumentalną relacją. Dość powiedzieć, że liczba doniesień i relacji dotyczących spotkania z Latającym Holendrem jest zadziwiająca. Najczęściej statek był widywany w pobliżu Przylądka Dobrej Nadziei. W lutym 1857 roku jednostka była widziana przez załogę statku „Joseph Sommers” u brzegów wyspy Tristan da Cunha (południowy Atlantyk). Co ciekawe niedługo potem na statku wybuchł pożar, który pochłonął dużą część załogi. W marcu 1939 roku Holender widziany był przez Helene Tydell oraz grupę 60 urlopowiczów w Zatoce Błękitnej. Kolejne spotkanie z upiornym statkiem miało miejsce w 1942 roku kiedy to pewna rodzina obserwowała go z tarasu swego domu w Mouille Point w Kapsztadzie. Najsłynniejsze spotkanie miało miejsce 1 lipca 1881 roku. Odbyło się ono na wodach australijskich, pomiędzy Sydney i Melbourne. Latający Holender był wtedy obserwowany przez 13 osób w tym także 16-letniego księcia Jerzego, który w przyszłości miał zasiąść na tronie brytyjskim. Co ciekawe marynarz, który wtedy jako pierwszy wypatrzył Latającego Holendra, następnego dnia spadł z masztu ponosząc śmierć na miejscu.
Legenda o Latającym Holendrze ma równie wielu zwolenników co przeciwników. Liczne relacje naocznych świadków karzą przypuszczać, że w historii jest ziarnko prawdy. Jednakże o tym jaka jest prawda mógłby nam powiedzieć jedynie nieśmiertelny kapitan  Hendrik Van der Decken...