To follow the dream, and again to follow the dream – and so – always – usque ad finem...

Fryderyk Chopin zwycięzcą Tall Ships Races 2012

 

   Prędzej czy później ten moment musiał nadejść. Każda z załóg w trakcie regat zapewne nie myślała o ich końcu chociaż przecież rywalizuje się głównie po to aby na końcu stanąć na najwyższym stopniu podium. Czasem jednak nie to jest najważniejsze.
   W sporcie takim jak żeglarstwo liczy się także obcowanie z innymi ludźmi. W trakcie rejsu załoga poznaje się jeszcze lepiej, kształtują się charaktery    Prędzej czy później ten moment musiał nadejść. Każda z załóg w trakcie regat zapewne nie myślała o ich końcu chociaż przecież rywalizuje się głównie po to aby na końcu stanąć na najwyższym stopniu podium. Czasem jednak nie to jest najważniejsze.
W sporcie takim jak żeglarstwo liczy się także obcowanie z innymi ludźmi. W trakcie rejsu załoga poznaje się jeszcze lepiej, kształtują się charaktery poszczególnych członków wyprawy. Nawiązują się przyjaźnie, które trwają dalej już po zejściu na ląd.

   Widzimy zatem, że The Tall Ships Races to nie tylko zwykły wyścig, który kończy się burzą oklasków i wręczeniem medali. To coś więcej. Coś co ma zupełnie inny, o wiele szerszy, wymiar. Regaty The Tall Ships Races to przede wszystkim wspaniała przygoda. Walka z żywiołem, która męczy a jednocześnie raduje. To tak naprawdę nie jest wyścig z drugim statkiem lub jednostką. To bitwa z samym sobą. Prawdziwa kuźnia charakteru.

Fryderyk Chopin zwycięzcą Tall Ships Races 2012

 

Niestety rejs przetrwania sygnowany numerem 2012 dobiegł końca. Wszyscy dobili do brzegu cali i szczęśliwi. Przygoda przygodą ale nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu także o klasyfikacji. Zacznijmy zatem od wyników ostatniego etapu.
Jeżeli chodzi o klasę A, uważaną za najbardziej prestiżową, to najlepsza w trzecim etapie regat okazała się meksykańska jednostka „Cuauhtemoc”. Polski „Fryderyk Chopin” zameldował się na trzecim miejscu.
Klasa B to polska bandera na najwyższym stopniu podium – „Kapitan Borchard” na pierwszym miejscu.
Klasa C to znowu dominacja polskiej załogi – tym razem plecy rywalom pokazał „Dar Szczecina”.
Klasa D to zwycięstwo belgijskiej „Tomidi”.
I wreszcie to na co czekali chyba wszyscy czyli oficjalne wyniki całych regat wzbogacone o nagrody indywidualne.
W klasie A zwyciężył polski „Fryderyk Chopin”! I jest to naprawdę spore wydarzenie i powód do radości.
Pierwsze miejsce w klasie B padło łupem brytyjskiej „Johanny Lucretii”.
Klasa C to ponownie dominacja polskiej załogi. Tym razem bezkonkurencyjny okazał się „Dar Szczecina”.
W klasie D najlepsza okazała się załoga rosyjskiej „Akeli”.
Dopełnieniem oficjalnych wyników są nagrody specjalne. Pierwsza z nich dotyczy najbardziej międzynarodowej załogi. Tutaj najlepsza okazała się brytyjska jednostka „Profiti”, na której pokładzie znalazły się 24 osoby z aż 13 krajów!
Kolejna nagroda – dla najmłodszej załogi regat – przypadła brytyjskiej „Ronie II”. Średnia wieku wszystkich członków załogi wyniosła 21 lat.
„Friendship Trophy” czyli nagroda dla najbardziej przyjaznej załogi powędrowała do „St. Iv” z Estonii.
W tej chwili w Dublinie panuje ogromna radość i niekończąca się zabawa ale już niedługo zapewne przyjdzie czas na pierwsze podsumowania i refleksje. Tak wielka impreza nie może przecież z dnia na dzień odejść w niepamięć...
A za rok... w 2013 roku żaglowce zacumują w Szczecinie!
Do zobaczenia na The Tall Ships Races 2013; Arhus - Helsinki - Riga - Szczecin, a-hoj!