To follow the dream, and again to follow the dream – and so – always – usque ad finem...

The Tall Ships Races Dublin Festival

 

   Ostatni etap dobiega końca. Trochę ciężko w to uwierzyć ale The Tall Ships Races 2012 zbliża się do finału. Ostatnie zmagania jakie mają miejsce na trasie z hiszpańskiej A Coruny do irlandzkiego Dublina wywołują u wszystkich swego rodzaju refleksję a może nawet i rozrzewnienie.
Ale jest to uczucie tylko chwilowe. Na trasie wyścigu nie ma miejsca na ani jeden słabszy moment. Trzeba pamiętać, że konkurencja nie śpi i skrzętnie wykorzystuje każdą pomyłkę.

   Dlatego wszystkie załogi jeszcze bardziej mobilizowały się przed startem ostatniego etapu aby podkreślić i zaznaczyć w jakiś szczególny sposób swój udział w zawodach. Ale gorąca atmosfera panuje nie tylko na pokładach poszczególnych jednostek. Także port, do którego zmierzają czyli Dublin tętni życiem i ogromnymi emocjami.
Jak zwykle nadciągające załogi przywitają tłumy nie tylko zwykłych „przyglądających się” ale przede wszystkim pasjonatów tej dyscypliny. Ludzi, dla których może i statki to nie tylko pasja ale i sposób na życie.

The Tall Ships Races Dublin Festival


W Dublinie zatem temperatura staje się z godziny na godzinę coraz wyższa. Tym bardziej, że pierwsze jednostki zaczynają powoli nadciągać do portu. Witają je tłumy rozentuzjazmowanych ludzi. To już koniec ich długiej podróży ale zapewne jeżeli mieliby taką możliwość to bez wahania wsiedliby na pokład i popłynęli raz jeszcze.
Tymczasem jednak mogą jedynie skoncentrować się na przekazaniu olbrzymich emocji jakie towarzyszyły im na trasie ostatniego etapu tym, którzy nie mieli okazji uczestniczyć w zmaganiach. Pierwsze wzmianki mówią o iście żeglarskiej pogodzie ocierającej się momentami o szaleństwo. Ale przecież każdy z biorących udział w zawodach kocha to szaleństwo i nie może bez niego żyć. Po przybyciu wszystkich załóg z licznych opowieści wyłoni się zapewne bardziej szczegółowy obraz tego co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni...