To follow the dream, and again to follow the dream – and so – always – usque ad finem...

Kecz sztakslowy Norda

 

   Kolejna, czasem nawet zapierająca dech w piersi, historia opowiadająca o metamorfozie dotyczy jednostki badawczej o nazwie a właściwie imieniu – „Ewa”. Została ona zaprojektowana i zwodowana w 1928 roku, w Stoczni Andersen w Frederikssund w Danii, na zlecenie Morskiego Instytutu Rybackiego jako kecz gaflowy.
Jej historia jest niezwykle burzliwa gdyż już w 1939 roku, ze względu na problemy z drewnem w części kadłubowej, „Ewa” została przeznaczona do zniszczenia. Wtedy jednak pojawił się Antoni Budzisz, prawdziwy pasjonat, który postanowił uratować cenną jednostkę przed zagładą i rozpoczął jej odbudowę. A ta wbrew pozorom wcale nie była łatwa. Na drodze do szybkiej i skutecznej naprawy stanęła II Wojna Światowa.

   Jednak i to nie przeszkodziło Antoniemu Budziszowie w osiągnięciu zamierzonego celu. W 1942 roku „Ewa” została odbudowana jako kuter rybacki i pod nową nazwą „Putzig 2” rozpoczęła nowy etap swego istnienia.
Można śmiało powiedzieć, że ta właśnie jednostka przeżywała niesamowicie dużo przygód. W 1945 roku „Putzig 2” został uprowadzony przez, będących w odwrocie, żołnierzy Rzeszy. Jednostka jakimś cudem została odnaleziona dopiero po wojnie i przycumowana w porcie we Władysławowie.
Tam też jednostka przeszła wszystkie niezbędne naprawy i pod nową nazwą „Wła-17” rozpoczęła karierę kutra rybackiego.
W połowie lat 80-tych jednostka ponownie została spisana na straty i przeznaczona do zniszczenia. Tym razem wybawca okazał się Grzegorz Woźniak, który w roku 1985 wykupił kuter za symboliczną kwotę aby przez najbliższą dekadę walczyć o przywrócenie jednostce należytego wyglądu i piękna.

 

Kecz sztakslowy Norda


   Efektem tych prac były między innymi dwa maszty oraz nowy typ ożaglowania – kecz sztakslowy. Ponadto jednostka otrzymała nowe imię a mianowicie „Norda”. W 2004 roku jednostka, ze względu na narodowość właściciela Philippe De Brouwer, przeszła pod banderę belgijską. Co ciekawe jej portem macierzystym w dalszym ciągu pozostaje Gdynia.
„Norda” to tak naprawdę jednostka, która zyskała miano instytucji. Oprócz bogatej historii dzierży ona także kilka prestiżowych rekordów. A mianowicie „Norda” jest największym i najstarszym zarejestrowanym jachtem w swojej klasie w Belgii. Jest także jednym z najstarszych jachtów w swojej klasie w Trójmieście. Ponadto jest jednym z niewielu jachtów z ożaglowaniem sztakslowym jaki można spotkać na polskim wybrzeżu. Zwieńczeniem długiej, pięknej i pełnej przygód historii był udział w wielkich projektach telewizyjnych pod patronatem National Geographic.
Tym sposobem o jednostce możemy śmiało powiedzieć, że stała się także gwiazda telewizyjną. I to w pełni zasłużenie...