To follow the dream, and again to follow the dream – and so – always – usque ad finem...

Kecz sztakslowy Norda

 

   Kolejna, czasem nawet zapierająca dech w piersi, historia opowiadająca o metamorfozie dotyczy jednostki badawczej o nazwie a właściwie imieniu – „Ewa”. Została ona zaprojektowana i zwodowana w 1928 roku, w Stoczni Andersen w Frederikssund w Danii, na zlecenie Morskiego Instytutu Rybackiego jako kecz gaflowy.
Jej historia jest niezwykle burzliwa gdyż już w 1939 roku, ze względu na problemy z drewnem w części kadłubowej, „Ewa” została przeznaczona do zniszczenia. Wtedy jednak pojawił się Antoni Budzisz, prawdziwy pasjonat, który postanowił uratować cenną jednostkę przed zagładą i rozpoczął jej odbudowę. A ta wbrew pozorom wcale nie była łatwa. Na drodze do szybkiej i skutecznej naprawy stanęła II Wojna Światowa.

Kecz gaflowy Generał Zaruski

 

   Budowę tego wspaniałego żaglowca datuje się na rok 1939, kiedy to gen. Mariusz Zaruski zleca ją szwedzkiej stoczni B. Lunda w Ekenäs. II wojna światowa niestety psuje plany Generała, a sam żaglowiec pływa na szwedzkich wodach terytorialnych pod nazwą „Kryssaren”.
Dopiero 17 stycznia 1946 roku żaglowiec został przyholowany do Polski i ochrzczony imieniem „Generał Zaruski”. Miało to być hołdem dla człowieka, dzięki któremu powstał ten wspaniały żaglowiec szkoleniowy, a jednocześnie na pamiątkę postaci najbardziej zasłużonej w wychowywaniu polskich, młodych „wilków morskich”.
Pierwszy rejs po naszych rodzimym Bałtyku odbył się we wrześniu 1946 roku pod patronatem Ligii Morskiej, która przejęła żaglowiec.